Radio Maryja
Torba i kij Drukuj Email
Artykuły (główne)
źródło/autor Nasza Polska, Wiesława Mazur   
wtorek, 17 listopada 2009 21:43

rostowski_kprmwpRząd chce dziurę w emeryturach bieżących łatać pieniędzmi przyszłych emerytów Dla aktualnych i przyszłych emerytów niestety ciągle nie ma dobrych wieści. Do 2013 r. na wypłatę emerytur i rent może zabraknąć ok. 300 mld zł. W przyszłym roku z budżetu na świadczenia dla pobierających je z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych państwo musi wysupłać 38 mld zł, z Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego - 15 mld, na emerytury mundurowe - 9 mld, górnicze - 4 mld. Skąd na to wziąć, jeśli składki od pracujących nie wystarczą na wypłaty? Pieniędzy będzie w kasie mniej, ponieważ rośnie bezrobocie, pensje są niskie, w kasie państwa rozciąga się dziura? Powiedzmy od razu, o co chodzi: rząd dziurę w emeryturach bieżących spróbuje łatać kosztem emerytów przyszłych, na dodatek minister finansów Jacek Rostowski zapewnia, że to dla ich dobra.

Kulawy wózek ciągniony donikąd
Rzecz jasna, nikogo z rządu Donalda Tuska los emerytów i rencistów, czy to obecnych, czy przyszłych, nie obchodzi. Rząd dba o swoje interesy, mianowicie o głosy wyborców (w przyszłym roku w wyborach prezydenckich). Na świadczenia bieżące musi być! Tylko jak długo na takim kulawym wózku można jechać, wiedząc, że na skutek zabiegu „emerytury bieżące sfinansujemy z pieniędzy na przyszłe" można spowodować, że przyszłe emerytury będą miały niższą wartość niż powinny, a już przyznanym zostanie zablokowana waloryzacja.

Nikt się nie troszczy o 14 mln ubezpieczonych
Rząd zdecydował się na krok następujący: od przyszłego roku do otwartych funduszy emerytalnych (OFE), czyli tzw. drugiego filara ubezpieczeniowego, który nota bene nieźle już Polaków wydoił, wprowadzonego w 1999 r. przez gabinet Jerzego Buzka, będzie wpływać już nie 100 proc. dotychczasowej składki, ale 60 proc. Reszta pieniędzy ma zostać w ZUS. Nie dlatego, jak nam przedstawia minister finansów Jacek Rostowski, że rząd tak się troszczy o dobro blisko 14 mln ubezpieczonych, ale przede wszystkim dlatego, że ZUS-owi zabrakłoby środków na wypłaty świadczeń. Wyliczono, że pomysł pozwoli na „zaoszczędzenie" 16 mld zł w ciągu roku.

RPP przestrzega - to niebezpieczne

Ponadto (na papierze) pomniejszy dług publiczny. Niedobór środków postawionych w dyspozycji Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, z którego pieniądze posiada na wypłaty ZUS od dawna puchnie chorobliwie. W tym roku latem w kasie ZUS kompletnie wyschło i w lipcu, w trybie pilnym, pożyczono z banków komercyjnych grube miliony na wypłaty świadczeń, ponieważ rząd oświadczył, że więcej gotówki, poza zaplanowanymi 31 mld zł na renty i emerytury, nie dołoży. Trudno, niech ZUS robi, co chce, niech pożycza na wysoki procent. W 2010 r. rząd zrobi wiele, żeby nastąpiła poprawa wskaźników budżetu. Rada Polityki Pieniężnej kilka dni temu w opinii do projektu ustawy budżetowej na przyszły rok wyraziła zaniepokojenie deficytem finansów publicznych w przyszłym roku, którego skutkiem będzie narastanie długu publicznego. RP zwróciła uwagę, że ryzyko przekroczenia tzw. progów ostrożnościowych przy założeniu przez rząd relacji długu publicznego do produktu krajowego brutto tylko niewiele niższą od 55 proc. PKB. „Zgodnie z projektem ustawy budżetowej, osiągnięcie tego celu uwarunkowane jest uzyskaniem wyjątkowo wysokich przychodów z prywatyzacji, które z natury mają charakter jednorazowy i których realizacja na planowanym poziomie obarczona jest dużym ryzykiem" - uznała RPP. W opinii Rady istnieje „poważne zagrożenie", że ten próg zostanie przekroczony w kolejnym roku, a wtedy - zgodnie z zapisami ustawy o finansach publicznych - oznaczałoby to konieczność dokonania poważnych, restrykcyjnych cięć w budżecie na rok 2012 lub 2013.

Chory pomysł

Rząd nie popuści i będzie forsował zmniejszenie transferów do OFE w parlamencie. Teraz, co miesiąc OFE powinny otrzymywać 7,3 proc. wynagrodzenia ubezpieczonych „w drugim filarze". Od przyszłego roku mają im przekazywać 3 proc. Rostowski mówi, że 60 proc. swoich aktywów fundusze emerytalne muszą dzisiaj inwestować bezpiecznie, to znaczy w papiery skarbu państwa (bony i obligacje), za co pobierają opłaty. Owe 60 proc. składki, którą m.in. przekazywano OFE - jeśli cała operacja się powiedzie i będzie na nią akceptacja - zostanie przekazanych na nowe, obligacyjne konto w ZUS. - To chory i polityczny kolejny rządowy pomysł - uważała większość pytanych przez nas ekonomistów.
Nasza Polska 46/2009

Komentarze (0)Add Comment

Napisz komentarz
mniejsze | większe

busy